Pomyśl juz dziś o taxi

Nowe kliniki w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej

Nowe kliniki w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej

Nadciśnienie tętnicze i problemy hormonalne będzie można leczyć w nowoczesnych klinikach w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej
Oddziały kliniczne hipertensjologii i chorób wewnętrznych oraz endokrynologii, chorób metabolicznych i chorób wewnętrznych zostały otwarte wczoraj w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej. Przeniesiono je ze szpitala przy ul. Arkońskiej.

- Do tej pory zajmowaliśmy pomieszczenia, które nie były remontowane od 30 lat. Teraz stworzono naszym pacjentom wspaniałe warunki do leczenia – mówi zadowolona prof. dr hab. n. med. Krystyna Widecka, ordynator kliniki hipertensjologii. – Będziemy tu leczyć głównie pacjentów z nadciśnieniem opornym, z którym nie radzą sobie lekarze rodzinni.

Kliniki zajęły trzecie piętro jednego skrzydła szpitala przy Unii Lubelskiej. – To jest ostatnia część szpitala, która została wyremontowana po pożarze w 1997 r. Od tamtego czasu nie była wykorzystywana – mówił Jerzy Łuczak, kanclerz Pomorskiej Akademii Medycznej. Remont piętra trwał 11 miesięcy i kosztował 2,3 mln zł. Inwestycja została sfinansowana ze środków uczelni.

Część wyposażenia została przeniesiona ze szpitala przy ul. Arkońskiej. Nowy sprzęt medyczny, który zakupiła PAM, kosztował 300 tys. zł. Klinika wzbogaciła się m.in. o holtery do mierzenia ciśnienia i EKG, aparaty do ultrasonografu serca i brzucha, bieżnię do prób wysiłkowych, aparat do pomiaru ciśnienia centralnego, pracownię densytometryczną służącą do oceny masy ciała i pracownię biochemiczną. Na oddziale jest 21 łóżek.

W Polsce na nadciśnienie tętnicze cierpi około 30 proc. mieszkańców. – To wielki problem społeczny. To choroba cywilizacyjna – podkreśla prof. Widecka, która kieruje zespołem sześciu lekarzy na etatach oraz trzech lekarzy rezydentów.

Również 21 pacjentów może przyjąć druga otwarta wczoraj klinika – endokrynologii, chorób metabolicznych i wewnętrznych, którą kieruje prof. dr hab. n. med. Anhelli Syrenicz. Sześcioosobowy zespół lekarzy leczy choroby tarczycy, przysadki, zaburzenia metaboliczne, cukrzycę i otyłość.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin

Ile megapikseli potrzebuję?

Rozdzielczość matrycy aparatu to główne kryterium, jakim kierują się ludzie, wybierając sprzęt do robienia zdjęć. To błąd, bo wyścig na megapiksele od dawna nie ma sensu, ale nikt nie chce tego głośno powiedziećLudzie jak szaleni kupują cyfrówki, więc wszystkie firmy chcą je sprzedawać niezależnie od tego, czy mają jakiekolwiek tradycje fotograficzne, czy nigdy przedtem nie skalały się produkcją optyki. W gąszczu ofert specjaliści od marketingu muszą się jakoś przebić. A w hałasie przebijają się tylko proste, krótkie komunikaty, na przykład liczby. Aparaty cyfrowe sprzedawane są z dwiema liczbami: rozdzielczością matrycy liczoną w megapikselach, czyli milionach punktów, i krotnością zoomu, czyli zmianą ogniskowej obiektywu pozwalającą na zacieśnianie kadru bez ruszania się z miejsca (potocznie mówi się o tym “zbliżanie”). Te dwie informacje znajdziemy na każdym pudełku wybite wielkimi literami.

Czy więcej znaczy lepiej? W przypadku aparatów cyfrowych nie jest to aż taka prosta sprawa, bowiem powiększanie obu parametrów – rozdzielczości i krotności zoomu – jest jak za krótka kołdra.

Liczba megapikseli, czyli rozdzielczość, mówi o tym, jak bardzo możemy powiększyć zdjęcie. Odbitki 10 x 15 cm z każdego aparatu będą dobrze wyglądały, bowiem do takich rozmiarów wystarczą już

2 megapiksele, czyli tyle, ile oferują telefony komórkowe. Dziś na sklepowych półkach bez trudu można znaleźć aparaty, których matryce mają znacznie więcej pikseli – 8, 10, 12 mln. Teoretycznie pozwala to na wykonywanie powiększeń o rozmiarach 30 x 50 cm, ale tylko teoretycznie. A to dlatego, że w znakomitej większości obiektywy nie są w stanie zapewnić obrazu o wystarczającej liczbie szczegółów, tak by wykorzystać pełny potencjał matrycy. Producenci pakują coraz większe rozdzielczości w aparaty, bo tak najłatwiej pognębić konkurencję, a – by zacytować klasyków – głupi lud i tak kupi. Tymczasem pomiary ilości szczegółów rejestrowanych przez aparaty podawane np. w prasie specjalistycznej pokazują, że w wielu przypadkach urządzenia o nominalnej rozdzielczości kilkunastu megapikseli rejestrują tylko tyle szczegółów ile matryce 3-4-megapikselowe.

Ile megapikseli potrzebuję?

Co gorsza, im większa krotność zoomu, tym gorsza jakość obiektywu – nie bez przyczyny najlepsze i najdroższe obiektywy używane przez profesjonalistów wcale zoomu nie mają.

Jaki z tego morał? Jeśli kupujemy aparat, z którego nie będziemy robić odbitek większych niż 10 x 15 cm, to nie warto kierować się liczbą megapikseli, bo wszystko, co jest obecnie na rynku, ma ich wystarczająco dużo. Jeśli zaś chcemy robić powiększenia, to znów kryteria poszukiwania nie powinny bazować na liczbie megapikseli, bo one tak naprawdę jeszcze nic nie określają.

Optyka wyznacza granice

Optyka to bardzo stary dział fizyki rozwijany od czasów Galileusza i wiele zagadnień związanych z jakością obrazu już dawno rozwiązano. Zajmowali się tym przede wszystkim astronomowie i biolodzy wiele lat przed wynalezieniem fotografii cyfrowej. Jednym były potrzebne dobre teleskopy, innym dobre mikroskopy. I wieki praktyki pokazały, że za jakość obrazu odpowiada wielkość soczewek (im większe, tym lepsze) i rozmiar nośnika rejestrującego obraz (im większy gabarytowo, tym lepszy obraz). Dlatego do dziś najlepsze zdjęcia reklamowe wykonuje się aparatami wielkoformatowymi, w których klisza ma rozmiary 20 x 25 cm. Stąd prosty wniosek – im mniejszy aparat, tym gorsza jakość rejestrowanych zdjęć. Z tego względu nie można liczyć na to, że kieszonkowy kompakt będzie robił równie dobre zdjęcia jak lustrzanka, i dlatego istnieją duże aparaty. Duże oznacza też drogie, a to dlatego, że kluczowe elementy, czyli obiektyw i matryca światłoczuła, są bardzo kosztowne w produkcji.

Siłą rzeczy wysokie koszty produkcji nie sprzyjają rynkowej wojnie, w której trzeba sprzedawać coraz taniej, coraz więcej megapikseli z coraz większym zoomem. Oczywiście nie ma reguły i duży aparat też można zrobić zły, ale przynajmniej potencjalnie im jest większy, tym lepsze zdjęcia.

Ma to bardzo poważne uzasadnienie fizyczne. Matryca dużego aparatu przy tej samej rozdzielczości co maleńki kieszonkowy kompakt ma znacznie większe gabaryty. To oznacza, że na upakowanie elementów światłoczułych jest znacznie więcej miejsca. W efekcie elementy światłoczułe dużej matrycy zbierają więcej światła niż elementy małej. Poza tym istnieje pewne ograniczenie minimalnej wielkości szczegółów, jakie może odwzorować obiektyw zbudowany z soczewek. Ograniczenie zależy również od długości fali świetlnej, a dokładnie opisuje, kiedy zjawisko zwane dyfrakcją zaczyna rujnować jakość obrazu rzucanego przez obiektyw. Odpowiedni wzór opracował pod koniec XIX wieku lord Rayleigh. Bez wdawania się w szczegóły matematyczne warto wiedzieć, że najmniejsza plamka, jaką jest w stanie odwzorować obiektyw, ma średnicę kilku mikrometrów. A w najmniejszych matrycach komórki światłoczułe są rozmieszczone w mniejszej odległości niż owe kilka mikrometrów fizycznego ograniczenia. Morał z tego taki, że wyścig na megapiksele nie ma już większego sensu. Co z tego, że aparat ma matrycę

12 megapikseli, jeśli obiektyw nie jest w stanie obsłużyć więcej niż 4.

Więcej gazeta.pl

Ile megapikseli potrzebuję?
Ile megapikseli potrzebuję?

Pozycjonowanie

Pozycjonowanie

Prowadzisz firmę, działasz w stowarzyszeniu lub masz stronę prywatną i chcesz dotrzeć do jak największej grupy ludzi? Reklamy i przyjazne słowa sprzymierzeńców nie wystarczą: musisz zaistnieć w wyszukiwarkach internetowych, a to możliwe jest dzięki SEO.

SEO, czyli pozycjonowanie stron internetowych (ang. Search Engine Optimization) to działania mające na celu podniesienie pozycji strony w rankingu wyszukiwarek, np. Google czy Yahoo, tak, aby znalazła się na jednym z najwyższych miejsc. Możesz tego dokonać sam, nie mając żadnej gwarancji powodzenia lub skorzystać z oferty firmy pozycjonerskiej, która gwarantuje Ci określone miejsce lub zakres miejsc. Zanim podejmiesz decyzję, warto się zapoznać z podstawowymi technikami pozycjonerskimi i dowiedzieć się, co musisz zrobić ze swoją stroną, aby odnieść sukces.

Każdy korzystający z wyszukiwarki użytkownik, który ma dotrzeć do Twojej strony, wpisuje w niej określone słowa lub frazy. Przeważnie są one dość proste – rzeczowniki są pisane w mianowniku i nikt się nie przejmuje interpunkcją (bo największe wyszukiwarki i tak jej nie uznają). Ostatecznie, komu chciałoby się wysilać? W końcu jeśli chcę znaleźć sklep z lodówkami, to jego właścicielowi powinno zależeć, aby strona jego firmy znalazła się na tyle wysoko – na potencjalne wiele tysięcy różnych biznesów i przypadkowych stron, np. z poradami na temat lodówek – abym jako użytkownik mógł ją zauważyć.

Jak działa wyszukiwarka – podstawy skutecznego pozycjonowania

Mamy więc wyszukiwarkę internetową (w tym wypadku Google, lecz na podobnej zasadzie działa większość współczesnych wyszukiwarek) i pytamy się, jak ona działa? Dokładny algorytm Google jest tajemnicą, którą znają tylko pracownicy zarządu tej firmy, ale i tak dużo wiemy na temat jej działania – zresztą firma ta publikuje podstawowe informacje na ten temat.

W największym skrócie, wyszukiwarka przegląda zawartość stron internetowych oraz pobiera obecne na nich odnośniki do innych stron. Pobrane informacje są umieszczane w bazie danych, a stronie przypisywana jest pozycja w wynikach. Ta ostatnia jest związana z konkretnymi słowami, np. lodówki ACME i zależy od tego, jak wysoko Google ocenią związek tych słów z daną witryną. Ocena ta zależy od kilku czynników; po pierwsze, słowo lub słowa muszą występować w odpowiednich miejscach strony, które zwyczajowo pełnią rolę “wizytówki” dla użytkownika (np. tytuł czy nagłówek h1 na początku strony). Po drugie, ważne jest, aby strona zawierała odpowiednią ilość odwołań do danego słowa kluczowego; ilość ta nazywana jest gęstością i – jak dowiesz się później – nie można z nią przesadzić w żadnym kierunku. Po trzecie, bardzo istotne są linki do innych stron; Google wchodzi bowiem na wszystkie odnośniki z przeszukiwanej strony i ocenia, jak wiele pożytku wejście na tę stronę może przynieść użytkownikowi. Wysoko punktowane są podstrony zawierające linki do strony głównej, natomiast dużo tracą te, które donikąd nie prowadzą.

gazeta.pl

Zarzuty dla rodziców i dziadków Oliwiera. Niemowlę nadal w stanie krytycznym

Zarzuty dla rodziców i dziadków Oliwiera. Niemowlę nadal w stanie krytycznym

Zarzuty dla rodziców i dziadków Oliwiera. Niemowlę nadal w stanie krytycznym Zarzuty dla rodziców i dziadków Oliwiera. Niemowlę nadal w stanie krytycznym


Zarzuty dla rodziców i dziadków Oliwiera. Niemowlę nadal w stanie krytycznym

Rodzice i dziadkowie 6-miesięcznego chłopczyka, który nadal w stanie krytycznym przebywa w szpitalu, usłyszeli zarzuty. Prokurator zarzucił rodzicom dziecka znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem i spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, natomiast dziadkom postawił zarzut nieudzielenia pomocy.

Rodzicom dziecka grozi do 10 lat więzienia, dziadkom zaś do 3 lat. Rodzina mieszkała wspólnie. Prawdopodobnie dziś sąd zdecyduje o ewentualnym areszcie dla podejrzanych.

6-miesięczny chłopczyk w stanie krytycznym trafił do szczecińskiego szpitala z krwiakiem mózgu i pęknięciem czaszki. Jego rodzice i dziadkowie mieszkający w Choszcznie zostali zatrzymani przez policję. Według matki dziecka niemowlę doznało obrażeń pod jej nieobecność w domu, gdy chłopcem opiekował się ojciec. Ten zaś tłumaczył, że dziecko spadło z wersalki, gdy udał się on na chwilę do toalety. Według lekarzy jednak, którzy przeprowadzili specjalistyczne badania, w tym tomografię komputerową, obrażenia, które zdiagnozowano u małego pacjenta, nie mogły powstać w wyniku upadku. Według lekarzy dziecko przeszło wcześniej złamania rączki i nóżki, ma także pęknięte żebra. Dziecko zostało zoperowane.

Kurier Szczeciński

Zachowanie fotografa ślubnego

Zachowanie fotografa ślubnego

_uacct = „UA-686806-7″;
urchinTracker();

Jak powinien zachowywać się Wasz fotograf ślubny?

Mając duże doświadczenie w pracy podczas dokumentowania tak ważnego dnia, jakim jest ślub pozwalam sobie na podzielenie się z Wami moją opinią na temat zachowania się fotografów podczas zdjęć ślubnych, w czasie przygotowania do ślubu, podczas uroczystości ślubnych jak i na weselu. Wasz fotograf ślubny powinien być tylko cieniem w praktyce osobą „niewidzialną”, aby nie dochodziło do sytuacji – jak bywa bardzo często, że plecy fotografa są jedyną rzeczą, jaką może zobaczyć rodzina i goście pary młodej podczas ślubu, Warto porozmawiać z fotografem o jego zachowaniu podczas uroczystości.

Nie raz już widziałem gry fotograf po wykonaniu zdjęcia pozostaje w tym samym miejscu przyglądając się uroczystość swoja osobą zasłaniając wszystkim młodą parę, nie raz już widziałem gdy fotograf podczas uroczystości ślubnej zaczyna „kręcić” się po ołtarzu przechodząc w ciągu minuty kilka razy przed młoda parą rozpraszając ich.

Zdjęcia ślubne to wspaniała pamiątka, wybierz dobrze aby Twój fotograf nie psuł Ci tego wspaniałego dnia

Ojciec przyznał się do znęcania nad dzieckiem

Ojciec przyznał się do znęcania nad dzieckiem

Rzecznik prokuratury okręgowej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz powiedziała, że ojciec pobitego Oliwiera przyznał się do znęcania nad 6-miesięcznym dzieckiem. Matka i dziadkowie twierdzą, że są niewinni.

- Prokurator analizuje materiał dowodowy zgromadzony przez policję, jeszcze dziś podejrzani zostaną ponownie przesłuchani przez prokuratora – dodaje Wojciechowicz.

6-miesięczny Oliwier od czwartku przebywa w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie. Jego stan jest krytyczny. Chłopczyk oddycha dzięki respiratorowi. Nadal przebywa w śpiączce.

Policja zatrzymała wczoraj rodziców i dziadków dziecka, mieszkańców Choszczna. Ojciec tłumaczył wcześniej, że dziecko spadło z wersalki, kiedy on był w toalecie. Matka chłopca miała być w tym czasie na zakupach.

Badania lekarzy wykazały, że obrażenia niemowlęcia nie mogły powstać w ten sposób. Ponadto okazało się, że chłopiec miał wcześniej połamane żebra oraz pękniętą kość piszczelową i łokciową. Jeszcze nie wiadomo czy wszyscy oskarżeni zostaną aresztowani. Za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem grozi kara do 10 lat. Za nieudzielenie pomocy, o co oskarża się dziadków, grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Radio Szczecin
Jarosław Gowin

Ojciec przyznał się do znęcania nad dzieckiem Ojciec przyznał się do znęcania nad dzieckiem

Polskie siatkarki pokonały Dominikanę

Polska pokonała w Nagoi Dominikanę 3:0 (25:14, 25:14, 25:1 8) w meczu dziewiątej kolejki Pucharu Świata siatkarek.

Polska: Sadurek (1 pkt), Skowrońska-Dolata (17 pkt), Liktoras (4), Dziękiewicz (7), Glinka-Mogentale (5), Podolec (6), Zenik (libero) oraz Rosner i Sawicka

Dominikana: Lisvel Elisa, De La Cruz Milagros, Karla, Martinez Cindy, Andino Cosiri, Pena Bethana (12), Carmen Rosa (libero) oraz Sidarka, Brenda, Selmo Gina, Done Nuris.

W środę spotkały się zespoły, które w Pucharze Świata znalazły się dzięki “dzikim kartom” przyznanym przez Międzynarodową Federację Piłki Siatkowej (FIVB). Polskie siatkarki były co najmniej o klasę lepsze i ich przewaga ani przez moment nie podlegała dyskusji.

Siatkarki Dominikany seriami popełniały błędy i w całym spotkaniu w ten sposób oddały polskiej drużynie 35 punktów. Najlepszą zawodniczką meczu (MVP) została wybrana Eleonora Dziękiewicz.

Mecz zakończył się po godzinie i trzech minutach. Na początku każdego seta polski zespół obejmował kilkupunktowe prowadzenie. Najbardziej skuteczna w ataku była Katarzyna Skowrońska-Dolata. Polski blok był poważną przeszkodą dla rywalek, które chcąc ją ominąć często posyłały piłkę w aut.
Poprzednie mecze z udziałem tych zespołów nie były tak udane dla polskiego zespołu. Prowadzona przez trenera Andrzeja Niemczyka reprezentacja w Pucharze Świata w 2003 roku przegrała z Dominikaną 1:3 (21:25, 17:25, 27:25, 21:25), a przed rokiem w Bydgoszczy uległa w fazie grupowej Grand Prix 1:3 (23:25, 20:25, 30:28, 17:25).

ab, pap

Dominikana

Obrazek z Dominikany Okna mojej kuchni wychodzą niemal wprost na zimny Bałtyk. Zimą najczęściej jest tu wietrznie, szaro i ponuro. Właśnie dlatego na jednej ze ścian powiesiłam obrazek – pełen kolorów soczystych owoców, ptaków, zachwycający urodą młodej dziewczyny i chłopca o czekoladowej skórze. Takie wspomnienie przywiozłam z Dominikany leżącej wraz z Haiti na Hispanioli, drugiej co do wielkości wyspie Karaibów.

Akwarela z zatoki Bavaro, 30 x 25 cm
Kto chce zobaczyć prawdziwy raj, powinien koniecznie wybrać na miejsce lądowania Punta Cana, czyli ogromny hangar kryty trzciną. Zgodnie z radą przyjaciół zamieszkaliśmy w hotelu w zatoce Bavaro, przy plaży, wśród palm. Podziwialiśmy kolorowe kolibry, brązowe pelikany, czaple o niespotykanej rozpiętości skrzydeł. A w parku przy hotelu dostojnie spacerowały różowe flamingi – ich obraz najchętniej zabrałabym jako pamiątkę z wyspy.

Obrazek z Dominikany Noclegi, Plaża, Spanie, Wakacje, Wczasy

Jednak mój obrazek jest chyba najpiękniejszy. Nie kupiłam go w sklepie z suwenirami, ale na plaży. Dwóch ciemnoskórych młodzieńców codziennie urządzało tu swoistą galerię malarską, zachęcając do kupna obrazków i prosząc, aby nabytku raczej nie pokazywać w hotelu (konkurencja!). Tutaj artyści malują to, co widzą: palmy, owoce, kwiaty (róże, hiacynty, anturium, tamaryszek) czy ptaki (flamingi i kolibry).

Moją akwarelkę wybrałam spośród kilkudziesięciu obrazków. Na pierwszym planie młoda uśmiechnięta Karaibka z koszem owoców w ręku głaszcze papugę, a jej towarzysz z siatką na ptaki próbuje złapać jednego z nich. A wokół dojrzałe melony, śnieżnobiałe kokosy, banany, czerwone arbuzy, granaty i jabłka. W tle wiązka trzciny cukrowej i kawałek błękitnego nieba.

Więc kiedy na naszym niebie nie widać słońca, patrzę na “moich Karaibów” i czuję się lepiej. Jest mi ciepło, wraca wspomnienie turkusowego oceanu i sympatycznych ludzi. Może uda mi się wrócić do tego raju?

gazeta.pl

Obrazek z Dominikany

Brutalne pobicie sześciomiesięcznego dziecka?

Brutalne pobicie sześciomiesięcznego dziecka?

Choszczeńscy policjanci zatrzymali w poniedziałek rodziców i dziadków sześciomiesięcznego chłopca, który w czwartek trafił do szpitala specjalistycznego w Szczecinie z poważnym urazem głowy. Dziecko jest w stanie krytycznym.

Obrażeń ciała chłopiec doznał w czasie, gdy opiekował się nim ojciec, 24-letni Stanisław C. Jego żona była w tym czasie na zakupach. To ona po powrocie do domu wezwała pogotowie. Dziecko zostało przewiezione do szpitala specjalistycznego w Szczecinie. Przeprowadzone badanie tomograficzne wykazało bardzo dużego krwiaka powłok czaszki oraz pęknięcie czaszki z szerokim rozstępem. Konieczna była natychmiastowa operacja.

Brutalne pobicie sześciomiesięcznego dziecka?

Według zeznań rodziców i dziadków, dziecko spadło na podłogę z wersalki w czasie, gdy mężczyzna wyszedł na chwilę do toalety. Lekarze mówią, że obrażenia, jakich doznał chłopiec nie mogły powstać w takich okolicznościach. Po przeprowadzeniu dodatkowych badań lekarze stwierdzili, że dziecko miało w przeszłości złamane żebra z obu stron oraz pęknięcia kości łokciowej i piszczelowej.

Brutalne pobicie sześciomiesięcznego dziecka?

Policjanci wspólnie z prokuraturą ustalają wszystkie szczegóły dotyczące obrażeń oraz okoliczności, w jakich mogły one powstać.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.